Święta to okazja, żeby odwiedzić rodzinne strony. Zerknąć na miasta i krajobrazy, w których się wychowaliśmy.
Z każdą wizytą możemy obserwować zmiany, jakie tam zachodzą podczas naszej nieobecności. Pojawiają się nowe budynki, drogi i... znikają kolejne drzewa.
Niestety, to moja najsmutniejsza obserwacja za każdym razem, kiedy podróżuję znanymi drogami i dojeżdżam do mojego rodzinnego miasta.
Wygląda ono biednie bez ogromnego Dębu, który ożywiał betonowy i duszny zaułek miasta, bez ogromnych Brzóz, które dawały cień na parkingu i bez tych, które tworzyły aleję prowadzącą nad Jezioro.
Jak to wygląda u Ciebie? Też Ci smutno za każdym razem, kiedy wracasz w rodzinne strony i widzisz pustkę tam, gdzie kiedyś było zielono, a ptaki śpiewały w konarach drzewa?
Zdjęcie brzozowej alei: Canva.
|